Napoli affari Viaggi

HOME arrow POLSKA

POLSKA




Wyspy Kanaryjskie

 Wyspy Kanaryjskie są najczęściej wybieranym przez turystów miesjcem na wakacje.Co roku archipelag wysp odwiedza około 11 mln turystów z całej Europy.Spragnionych odpoczynku podróżnych przyciaga egzotyczny krajobraz wysp,lazurowa woda,piaszczyste plaże i zawsze słoneczna pogoda. Najczęściej wybierana przez turystów wyspą jest największa na całym archipelagu-Teneryfa.Przez dwanaście miesięcy w roku panują tu dobre warunki do wypoczynku.Subtropikalny klimat powoduje że zawsze jest tam zielono i slonecznie,dlatego też nazywana jest Wyspą Wiecznej Wiosny.Wulkaniczny lacuch górski dzieli wyspę na dwie części:połnocną i południową. Jej glownym ośrodkiem turystycznym jest Puerto de la Cruz.El Medano to najsłynniejsza plaża nadająca się idealnie do winsurfingu i surfingu oraz innych sportów morskich.8 km od Santa Cruz de Tenerife leży jedna z najpiekniejszych plaży na świecie-Las Teresitas.Piaszczysta plaża i cień rzucany przez palmy nadają temu miejscu zjawiskowy charakter. Jednak Wyspy Kanaryjskie to nie tylko słoneczne plaże i lazurowa woda.Teneryfa oferuje nam jeszcze dreszczyk emocji.Mowa o wyrastajacym na środku wyspy wulkanie Teide,mierzacym 3718 m.n.p.m.Co prawda ostatni wybuch odnotowana 100 lat temu,jednak w 2003 zanotowano nie wielkie drgania wulkanu.Teide jest też wspaniałym punktem widokowym,porównywanym do wiezy Eiffla w Paryżu. Hotele z baseniai,plaże z piaskiem z Sahary,zjawiskowe zabytki miasta ściągają na Teneryfę turystów z całego świata.To bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemii,którego zwiedzenie zachowa się w naszej pamięci na długo.
 

Uwaga: Polak na wakacjach!

Nie ma miejsc w samolocie, wybrany hotel nie istnieje - nie ma się czemu dziwić, że turysta zaskarża biuro podróży. Czy jednak nie za bardzo się przyzwyczajamy do narzekań? Polacy są w stanie skarżyć biuro za to, że w Szwajcarii pilot nie pokazał im fioletowej krowy z reklamy Milki albo że dostali większy pokój zamiast mniejszego.

Jeden z rezydentów na Cyprze, Marcin Serwacki opowiadał jak para zwróciła się o odszkodowanie, bo zamiast pokoju dwuosobowego dostała trzyosobowy . Marek Pawłowski, pilot wycieczek, też miał do czynienia, jak to nazywa, z kompleksem Polaka, "który przecież zawsze ma gorzej”. Na promie pewne małżeństwo miało wykupioną kajutę wewnętrzną, ale że nie było dużo pasażerów, to dostało zewnętrzną, z oknami. Pan się jednak bardzo zdenerwował, że w tej kajucie się nie składają łóżka, a przecież fakt, że w wewnętrznych kabinach się składały, było wynikiem wyłącznie minimalnych rozmiarów pomieszczenia.

 

Czy naprawdę nie możemy sobie pozwolić na odrobinę luksusu? Nawet jeśli nie musimy za to płacić? Sama się na to nacięłam. Wykupiliśmy wycieczkę do Turcji, w pakiecie miałam hotel trzygwiazdkowy, a okazało się, że nie ma dla nas w nim miejsca i zakwaterowali nas w hotelu obok. Nawet z zewnątrz wyglądał lepiej, ale co jak co, Polak umie walczyć o swoje. Trzy dni z rzędu chodziłam do mojego niedoszłego hotelu z groźbami, aż w końcu poskutkowało, pokój się znalazł, ale czy byłam bardziej zadowolona, że śmierdziało na korytarzu i ciekła klimatyzacja?

Czasem po prostu jesteśmy niezadowoleni z tego, że w ogóle wybraliśmy się na wycieczkę do danego miejsca. Czy można na Krecie narzekać na cykady i przyrównywać je do rżniętej blachy? Czy można w Egipcie narzekać na nadmiar Arabów? A w Tunezji na brak wieprzowiny i odgrażać się, że od tej pory bez prosiaka ani rusz! Owszem muzułmanie nie jedzą mięsa wieprzowego i go nie serwują, ale szwedzki stół w ich wykonaniu to naprawdę wspaniała uczta.

Niekiedy można wnieść skargę po prostu dla zasady. Pewna pani poskarżyła się, że deszcz padał. Innym razem ktoś miał pretensje do rezydenta, że chodzi w kurtce z kapturem - w biurze do tej pory nie wykombinowano, dlaczego komuś to przeszkadzało. Marek wspomina, jak w Grecji prom miał duże opóźnienie i jeden pan z jego grupy to skomentował: - Gdybym był na tej wycieczce z niemieckim biurem podróży, prom by się na pewno nie spóźnił. Lecz Polak
nie zauważył, że obok stały i czekały autokary z turystami z Holandii, Szwecji, jak również z Niemiec.

Marek przytacza historię o tym, jak pewnego razu przewodnik opowiadał o Atenach, a jeden ze słuchaczy przerwał mu kulturalnie słowami: - Wie pan, pan tak opowiada nam o tej historii, i tak ładnie nawet, ale w końcu może nam pan coś powie o Domestosie?! A przewodnik po chwili konsternacji odpowiedział: na środkach czystości to ja się nie znam, ale jeśli panu chodzi o słynnego mówcę Demostenesa, to zaraz będę o nim mówił.

W Portugalii grupa turystów spotkała się, by omówić plan wycieczek fakultatywnych. Jeden z uczestników na wszystko kręcił nosem, padło pytanie: - Czy pan jedzie do Lizbony? - Nie, czy za jednym razem mam zobaczyć cały świat? Zresztą, co ja będę jeździć, jeśli ja Ojcowa jeszcze nie widziałem.

A czego nie zrobią turyści, żeby w autokarze siedzieć z przodu, tam gdzie jest najwięcej miejsca. Marek opowiada o dziewczynie, która przyszła z nogą w gipsie. Rzekomo złamała ją dwa dni wcześniej, jednak okazało się, że zrosła się na następny dzień, z końcem podróży autokarem.

Co jest jeszcze niestety bardzo polskie? Skąpstwo. Jeżdżą na "lasty” (last minute), a oczekują hoteli pięciogwiazdkowych. - Lubię być obsługiwany, ale nie lubię płacić napiwków, przecież już było płacone - to bardzo nagminne dla Polaków - mówi Marek. Kolejna kwestia to wynoszenie jedzenia z bufetów. Kucharze się skarżą, że na śniadanie schodzi więcej chleba dla polskiej grupy niż dla całego hotelu, wynoszą kanapki w kieszeniach i torebkach. Mogę się jednak założyć, że piloci wycieczek z innych krajów są karceni za to samo. Sama widziałam, że nie tylko Polacy wychodzą z hotelowych restauracji z wypchanymi kieszeniami.

I kolejna bardzo charakterystyczna sprawa. Polak jest naprawdę dumny ze swojego języka. W jakimkolwiek kraju by nie był, towarzyszy mu przeświadczenie, że co jak co, po polsku to on się dogada wszędzie. Nikt nie rozumie? W porządku, powtórzy trochę głośniej. A im dłużej próbuje, tym mówi jeszcze głośniej i wyraźniej, najlepiej dzieląc na sylaby. I-LE KO-SZTU-JE TA TO-REB-KA?, sprzedawca kręci z niezrozumieniem głową, a nasz rodak nie traci animuszu, przecież jak trochę SZE-RZEJ otworzy U-STA, to wtedy sprzedawca na pewno go zrozumie! Jak się przekonał Marek, wcale to nie takie niemożliwe. Na wycieczce w Chinach swoim słabym chińskim wspomagał polską turystkę w dogadaniu się z taksówkarzem, gdzie ma jechać. Marek próbował, ale półchiński to nie to samo co chiński i "malutki człowieczek” go nie rozumiał. Wtedy zniecierpliwiona Polka wysyczała do kierowcy: - k...wa, no mówię ci napie...alaj na tę ulicę, co to ja mam cię tu uczyć jak jeździć po Szanghaju k...wa? I pojechał, i trafił.

 

[http://wiadomosci.wp.pl ]

 

 

 

Naukowcy: radary sa w stanie wykryc tsunami

31.07. Warszawa (PAP) - Radary mogą śledzić przemieszczanie się, siłę i prędkość oceanicznych fal tsunami. Dzięki temu mieszkańcy wybrzeży będą mieli większe szanse na ucieczkę przed zabójczym kataklizmem - podaje magazyn Science.

Nawet w najlepszych warunkach atmosferycznych tsunami są trudne do wyśledzenia. Mogą poruszać się z prędkością 500 km na godzinę w głębi oceanu i nie zawsze można je przewidzieć na powierzchni. Obecnie naukowcy wykrywają tsunami przy pomocy satelitów oraz czułych urządzeń zainstalowanych na pokładach statków i bojach. Sprzęt rejestruje zmiany w środowisku oceanicznym.

Badane są jednak tylko fragmenty oceanu. Istnieje więc zagrożenie, że satelity mogą obserwować inną część oceanu niż ta, w której tsunami się uformowało. Również boje nie są rozmieszczone w wielu rejonach tworzenia się zabójczych fal.

Ten sprzęt okazał się nieskuteczny 26 grudnia 2004 r., kiedy po trzęsieniu ziemi na Sumatrze powstało tsunami, które zalało wybrzeża Oceanu Indyjskiego, zabijając setki tysięcy ludzi.

Od czasu tego wydarzenia zaczęto kłaść nacisk na przewidywanie potencjalnych tras przemieszczania się groźnych fal. Zespół badawczy pod kierownictwem Olega Godina z National Oceanic and Atmospheric Administration w Boulder (Kolorado) wysnuł teorię, że tsunami mogą być rozpoznawane na podstawie zakłóceń wirów fal w niskich warstwach atmosfery. Dzięki temu radary, które przeglądają przestrzeń oceanu, mogą monitorować prędkość i kierunek tych zakłóceń na obszarze wielu tysięcy kilometrów.

Do eksperymentów badacze wykorzystali dane z satelity, który dokonywał pomiarów w czasie wystąpienia tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 r. Zespół naukowców analizował dane z pomiarów dokonywanych na tym samym obszarze przez radary i porównywał je z obserwacjami przeprowadzonymi przez satelitę.

Wyniki badań zostały opublikowane ostatnio w "Natural Hazards and Earth System Science". Naukowcy wskazali w nich, że możliwe jest wykrywanie, jak i kiedy powstaje tsunami oraz jak rozprzestrzenia się po oceanie, zmierzając do brzegu.

Daniel Walker, sejsmolog i doradca Honolulu w kwestiach dotyczących tsunami uważa, że przeprowadzone badania sugerują, iż istnieje duży potencjał w obserwacjach niszczycielskich fal.

Oceaniczne fale tsunami wywoływane są trzęsieniami ziemi lub wybuchami wulkanów. Fale rozchodzą się pierścieniowo od miejsca ich wywołania.

Na pełnym morzu przejście fali tsunami, poruszającej się z ogromną prędkością, może być niezauważone, ponieważ jej długość może dochodzić do kilkuset kilometrów, ale wysokość nie przekracza kilkudziesięciu centymetrów. Dopiero gdy zbliża się do brzegu, może osiągnąć wysokość kilkudziesięciu metrów.

Tsunami najczęściej występuje na Oceanie Spokojnym. (PAP)

 

[www.google.com]

 

Prom kosmiczny Endeavour powrocil na Ziemie

Sukcesem zakończyła się szesnastodniowa misja promu kosmicznego Endeavour. Siedmioosobowa załoga wahadłowca wylądowała w bazie Kennedy'ego na przylądku Canaveral.

Po dwudniowej podróży z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Endeavour pojawił się nad Florydą. O wyznaczonej godzinie nadleciał nad pas startowy, dotknął kołami podłoża i misja dobiegła końca.

Do wykonania wszystkich prac na orbicie potrzeba było pięciu spacerów w przestrzeni. Astronauci dokończyli między innymi budowę japońskiego laboratorium naukowego Kibo i zainstalowali nowe zestawy baterii słonecznych. Dostarczyli też na Stację części zapasowe. Dowódca stałej załogi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - Giennadij Padałka był zadowolony: „To była świetna robota; dzięki za wszystko i do zobaczenia na Ziemi".

Szczególnym wydarzeniem było spotkanie na Stacji rekordowej liczby 13 osób, które reprezentowały wszystkie państwa zaangażowane w budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Do jej ukończenia potrzeba jeszcze siedmiu lotów wahadłowców. Kolejny planowany jest na koniec sierpnia.
 
 [http://www.wiadomosci24.pl]
 

<h1>ADV</h1>

last

  • google search

  • Menu principale

  • I piu' letti

  • Articoli correlati

  • Archivio